Szarży w Krojantach dzień trzeci – inscenizacja
Strona 1 z 1 • Share •
Szarży w Krojantach dzień trzeci – inscenizacja
To kontynuacja wcześniejszych relacji z poprzednich dni, które ukazały się w portalu „Historii i pamięci” (WWW.stowarzyszenie.wowwars.net ) .
Dwa dni przygotowań są za nami, wreszcie doczekaliśmy się tego właściwego dnia w którym widzowie obejrzą jedno z największych przedsięwzięć rekonstrukcyjnych w Polsce. Krojanty mają swoją specyfikę, to już dziewiąty raz odkąd miłośnicy historii wyznaczają sobie spotkania właśnie tutaj.
Bitwa pod Krojantami, to możliwość pokazów naszych możliwości, ten rok jest niezwykle pomyślny dla Stowarzyszenia Miłośników Historii Borów Tucholskich „Historia i pamięć”, jako jedna z nielicznych grup zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w tej batalii upamiętniającej heroizm polskich żołnierzy.
Nie jest to nasza pierwsza inscenizacja w której wzięliśmy czynny udział, jednak w przeprowadzonej z takim rozmachem bez wątpienia była najważniejszą. Bez dotacji, bez „wspomagania” z zewnątrz wszystko z pasji i za nasze pieniądze, może dlatego nasz oddział piechoty był tak mocno zaangażowany w całość. Nawiązaliśmy bezcenne kontakty, które bez wątpienia zaowocują dalszą współpracą z pożytkiem dla całej społeczności tucholskiej, a plany mamy bardzo ambitne i do zrealizowania.
Inscenizacja przebiegała zgodnie z harmonogramem, nie było od niego najmniejszych odstępstw, cóż , prócz tysięcy ludzi, pole bitwy filmowały aż trzy ekipy telewizyjne. Zanim doszło do punktu kulminacyjnego, czyli bitwy, poprzedzona została przepiękną prezentacją wszystkich jej uczestników. Nie zapomniano również o rysie historycznym polskich sił zbrojnych rozpatrując je na przestrzeni lat. Piękne mundury, świetna scenografia, muzyka, komentarz i oczywiście konie, to był niezapomniany widok. Publiczność niezwykle żywiołowo reagowała na każdy punkt programu poprzedzający szarżę. Był bieg ułański w którym udział wzięli członkowie różnych klubów jeździeckich z całego kraju, był pokaz przepięknych, historycznych bryczek, których właściciele zaprezentowali je na wybiegu w całej krasie, był koncert orkiestr dętych, które przypomniały najpiękniejsze melodie patriotyczne, choć nie tylko.
Pokaz sprawności ułanów zakończył część rozrywkową, krótka przerwa i zaczyna się prezentacja bohaterów dnia.
Sto trzydzieści koni, kilkuset aktorów, transportery opancerzone, ciężkie motocykle z wózkami bocznymi, działa, karabiny maszynowe, ładunki wybuchowe, budynki, które już za chwilę w oślepiającym błysku kuli ognia przestaną istnieć, kolarze (oddział polskich żołnierzy na rowerach) i… piechota. Rozpoczyna się uroczysty przemarsz wojsk polskich.
Za pobliskim wzgórzem coś się dzieje. Dobiega nas ryk potężnych silników i po chwili w dymie i deszczu wynurzają się jednostki zmotoryzowane Niemców. Po chwili na scenę wtaczają się potężne transportery opancerzone w asyście motocyklistów. Atmosfera gęstnieje, rozpoczyna się ulewa, jednak nikt na to nie reaguje, wszyscy czekamy na starcie, jest nieuniknione.
Seria potężnych eksplozji targa powietrzem, wśród publiczności poruszenie, rozlegają się krzyki przestraszonych widzów, zewsząd uderzają nas fale rozgrzanego od wybuchów powietrza – rozpoczyna się bitwa.
Kłęby dymu, eksplozje serie z karabinów maszynowych i krzyki walczących mieszają się z hukiem silników. Polscy żołnierze walczą, dzielnie odpierają kolejne ataki rozwścieczonych Niemców. Salwy z niemieckiego działa rozdzierają powietrze, Polacy ostrzeliwują się z ciężkiego karabinu maszynowego, słyszymy pojedyncze wystrzały karabinowe, nagle nasi rozpoczynają ostrzał moździerzowy, publiczność szaleje, bije brawo. Szala zwycięstwa przechyla się raz na stronę Polaków, raz na stronę Niemców. Chwila słabości, Polacy potrzebują wsparcia – rusza oddział z Tucholi, pojedynczy wystrzał dowódcy – Zbyszka Kabata jest sygnałem do ataku. Tucholanie błyskawicznie niczym oddział specjalny zajmują pozycję, dokonują udanego kontrataku, ratują rannych kolegów i błyskawicznie się wycofują stawiając zasłonę dymną. Akcja godna współczesnych oddziałów specjalnych.
Pomimo wysiłków Niemcy znowu osiągają przewagę, ostrzeliwują Polaków wszystkim co mają, trafiony budynek wylatuje w powietrze, inny płonie tuż obok, raptem…rozlega się tętent końskich kopyt i zza wzgórza wyskakuje pułk ułanów, zbliżają się, konie w pełnym pędzie, żołnierze dobywają szabli wróg zostaje okrążony. Mija chwila… i jest po bitwie, wróg zostaje rozgromiony.
Spłoszony koń bez jeźdźca przebiega tuż przed obiektywem reportera, uff, jest cały, nic mu się nie stało, scenariusz bitwy jest bardzo realistyczny. Odwracam głowę, wśród widzów dostrzegam wzruszone twarze widzów starszych, pamiętających wojnę.
Przepiękna lekcja historii, która rozegrała się na naszych oczach i za rok znowu zostanie powtórzona.
Defilada
Bitwa zakończona pełnym sukcesem polskich żołnierzy, rozpoczyna się uroczysty przemarsz wojsk, zbliżają się piechurzy z Tucholi, wojskowi zgromadzeni na trybunach odruchowo przykładają palce do daszków swoich czapek – Tucholanie są wzruszeni – to największy dowód uznania zawodowców wobec aktorów.
Umówiliśmy się na wspólne spotkanie już za rok, a HiP zawsze dotrzymuje słowa.
Text i fotografie Close Encounters of the Independents by Mariusz R. Fryckowski (wszelkie prawa zastrzeżone)
FOTOREPORTAŻ CZ 1
Przemarsz formacji historycznych

Dwa dni przygotowań są za nami, wreszcie doczekaliśmy się tego właściwego dnia w którym widzowie obejrzą jedno z największych przedsięwzięć rekonstrukcyjnych w Polsce. Krojanty mają swoją specyfikę, to już dziewiąty raz odkąd miłośnicy historii wyznaczają sobie spotkania właśnie tutaj.
Bitwa pod Krojantami, to możliwość pokazów naszych możliwości, ten rok jest niezwykle pomyślny dla Stowarzyszenia Miłośników Historii Borów Tucholskich „Historia i pamięć”, jako jedna z nielicznych grup zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w tej batalii upamiętniającej heroizm polskich żołnierzy.
Nie jest to nasza pierwsza inscenizacja w której wzięliśmy czynny udział, jednak w przeprowadzonej z takim rozmachem bez wątpienia była najważniejszą. Bez dotacji, bez „wspomagania” z zewnątrz wszystko z pasji i za nasze pieniądze, może dlatego nasz oddział piechoty był tak mocno zaangażowany w całość. Nawiązaliśmy bezcenne kontakty, które bez wątpienia zaowocują dalszą współpracą z pożytkiem dla całej społeczności tucholskiej, a plany mamy bardzo ambitne i do zrealizowania.
Inscenizacja przebiegała zgodnie z harmonogramem, nie było od niego najmniejszych odstępstw, cóż , prócz tysięcy ludzi, pole bitwy filmowały aż trzy ekipy telewizyjne. Zanim doszło do punktu kulminacyjnego, czyli bitwy, poprzedzona została przepiękną prezentacją wszystkich jej uczestników. Nie zapomniano również o rysie historycznym polskich sił zbrojnych rozpatrując je na przestrzeni lat. Piękne mundury, świetna scenografia, muzyka, komentarz i oczywiście konie, to był niezapomniany widok. Publiczność niezwykle żywiołowo reagowała na każdy punkt programu poprzedzający szarżę. Był bieg ułański w którym udział wzięli członkowie różnych klubów jeździeckich z całego kraju, był pokaz przepięknych, historycznych bryczek, których właściciele zaprezentowali je na wybiegu w całej krasie, był koncert orkiestr dętych, które przypomniały najpiękniejsze melodie patriotyczne, choć nie tylko.
Pokaz sprawności ułanów zakończył część rozrywkową, krótka przerwa i zaczyna się prezentacja bohaterów dnia.
Sto trzydzieści koni, kilkuset aktorów, transportery opancerzone, ciężkie motocykle z wózkami bocznymi, działa, karabiny maszynowe, ładunki wybuchowe, budynki, które już za chwilę w oślepiającym błysku kuli ognia przestaną istnieć, kolarze (oddział polskich żołnierzy na rowerach) i… piechota. Rozpoczyna się uroczysty przemarsz wojsk polskich.
Za pobliskim wzgórzem coś się dzieje. Dobiega nas ryk potężnych silników i po chwili w dymie i deszczu wynurzają się jednostki zmotoryzowane Niemców. Po chwili na scenę wtaczają się potężne transportery opancerzone w asyście motocyklistów. Atmosfera gęstnieje, rozpoczyna się ulewa, jednak nikt na to nie reaguje, wszyscy czekamy na starcie, jest nieuniknione.
Seria potężnych eksplozji targa powietrzem, wśród publiczności poruszenie, rozlegają się krzyki przestraszonych widzów, zewsząd uderzają nas fale rozgrzanego od wybuchów powietrza – rozpoczyna się bitwa.
Kłęby dymu, eksplozje serie z karabinów maszynowych i krzyki walczących mieszają się z hukiem silników. Polscy żołnierze walczą, dzielnie odpierają kolejne ataki rozwścieczonych Niemców. Salwy z niemieckiego działa rozdzierają powietrze, Polacy ostrzeliwują się z ciężkiego karabinu maszynowego, słyszymy pojedyncze wystrzały karabinowe, nagle nasi rozpoczynają ostrzał moździerzowy, publiczność szaleje, bije brawo. Szala zwycięstwa przechyla się raz na stronę Polaków, raz na stronę Niemców. Chwila słabości, Polacy potrzebują wsparcia – rusza oddział z Tucholi, pojedynczy wystrzał dowódcy – Zbyszka Kabata jest sygnałem do ataku. Tucholanie błyskawicznie niczym oddział specjalny zajmują pozycję, dokonują udanego kontrataku, ratują rannych kolegów i błyskawicznie się wycofują stawiając zasłonę dymną. Akcja godna współczesnych oddziałów specjalnych.
Pomimo wysiłków Niemcy znowu osiągają przewagę, ostrzeliwują Polaków wszystkim co mają, trafiony budynek wylatuje w powietrze, inny płonie tuż obok, raptem…rozlega się tętent końskich kopyt i zza wzgórza wyskakuje pułk ułanów, zbliżają się, konie w pełnym pędzie, żołnierze dobywają szabli wróg zostaje okrążony. Mija chwila… i jest po bitwie, wróg zostaje rozgromiony.
Spłoszony koń bez jeźdźca przebiega tuż przed obiektywem reportera, uff, jest cały, nic mu się nie stało, scenariusz bitwy jest bardzo realistyczny. Odwracam głowę, wśród widzów dostrzegam wzruszone twarze widzów starszych, pamiętających wojnę.
Przepiękna lekcja historii, która rozegrała się na naszych oczach i za rok znowu zostanie powtórzona.
Defilada
Bitwa zakończona pełnym sukcesem polskich żołnierzy, rozpoczyna się uroczysty przemarsz wojsk, zbliżają się piechurzy z Tucholi, wojskowi zgromadzeni na trybunach odruchowo przykładają palce do daszków swoich czapek – Tucholanie są wzruszeni – to największy dowód uznania zawodowców wobec aktorów.
Umówiliśmy się na wspólne spotkanie już za rok, a HiP zawsze dotrzymuje słowa.
Text i fotografie Close Encounters of the Independents by Mariusz R. Fryckowski (wszelkie prawa zastrzeżone)
FOTOREPORTAŻ CZ 1
Przemarsz formacji historycznych

Admin- Admin
- Liczba postów: 97
Join date: 30/01/2009

Permissions of this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach



